Żołnierze Wyklęci to żołnierze polskiego powojennego podziemia niepodległościowego, którzy po zakończeniu II wojny światowej nie złożyli broni i podjęli nierówną walkę z nowym okupantem – reżimem komunistycznym narzuconym Polsce przez ZSRR. Dla wielu Polaków są oni symbolem niezłomności i bohaterstwa w obronie wolności. Przez propagandę komunistyczną byli jednak przedstawiani jako „bandyci” i wrogowie ludu, skazani na zapomnienie.
Przez dziesięciolecia w komunistycznej Polsce nie wolno było mówić o nich prawdy – skazano ich na milczenie w podręcznikach i publicznej pamięci. Ich walka, choć zakończyła się klęską militarną, stała się świadectwem niezłomności i dowodem, że naród polski nie pogodził się z utratą suwerenności.
Niniejszy przewodnik przedstawia historię Żołnierzy Wyklętych – od genezy ich powstania, przez lata konspiracji i walki, aż po powojenne losy i pamięć o nich we współczesnej Polsce.
Kim byli Żołnierze Wyklęci?
Określenie Żołnierze Wyklęci (nazywani także Żołnierzami Niezłomnymi lub żołnierzami drugiej konspiracji) odnosi się do członków polskiego antykomunistycznego ruchu oporu, którzy działali w latach 1944–1963 przeciwko sowietyzacji Polski. Byli to głównie byli żołnierze Armii Krajowej oraz innych organizacji podziemia niepodległościowego z okresu okupacji niemieckiej, którzy po wyparciu Niemców nie pogodzili się z ustanowieniem władzy komunistycznej. Nie uznali zakończenia II wojny światowej za prawdziwe wyzwolenie, widząc w wkraczających wojskach sowieckich nowego okupanta. Z bronią w ręku wystąpili przeciw drugiemu totalitaryzmowi – komunizmowi – broniąc wizji wolnej i suwerennej Polski.
Termin „Żołnierze Wyklęci” pojawił się dopiero w wolnej Polsce. Po raz pierwszy użyto go w 1993 roku jako tytuł wystawy „Żołnierze Wyklęci – antykomunistyczne podziemie zbrojne po 1944 r.” zorganizowanej na Uniwersytecie Warszawskim. Autorem określenia był historyk Leszek Żebrowski. W okresie PRL władze komunistyczne nazywały tych żołnierzy „bandami reakcyjnego podziemia” lub „reakcyjnymi bandytami”, dążąc do ich zdyskredytowania. Osoby ujęte przez aparat bezpieczeństwa jako członkowie antykomunistycznych oddziałów wpisywano do rejestrów jako „wrogów ludu”. Mobilizacja i walka Żołnierzy Wyklętych była pierwszym odruchem samoobrony społeczeństwa polskiego przeciwko sowieckiej agresji i narzuconym siłą władzom komunistycznym, ale też przykładem najliczniejszej antykomunistycznej konspiracji zbrojnej w skali europejskiej, obejmującej teren całej Polski, w tym także utracone na rzecz Związku Sowieckiego Kresy Wschodnie II RP.
Uczestników ruchu partyzanckiego określa się też jako „żołnierzy drugiej konspiracji” lub „Żołnierzy Niezłomnych”. Sformułowanie „Żołnierze Wyklęci” powstało w 1993 roku – po raz pierwszy użyto go w tytule wspomnianej wystawy, zorganizowanej przez Ligę Republikańską na Uniwersytecie Warszawskim. Jego autorem był Leszek Żebrowski. Liczbę członków wszystkich organizacji i grup konspiracyjnych szacuje się na 120–180 tysięcy osób. W ostatnich dniach II wojny światowej na terenie Polski działało 80 tysięcy partyzantów antykomunistycznych. Ostatni członek ruchu oporu – Józef Franczak „Lalek” z oddziału kpt. Zdzisława Brońskiego „Uskoka” – zginął w obławie w Majdanie Kozic Górnych pod Piaskami (woj. lubelskie) osiemnaście lat po wojnie – 21 października 1963 roku. Powszechnie uznaje się, że większość niepodległościowych organizacji zbrojnych upadła na skutek braku reakcji USA i Wielkiej Brytanii, gwarantów postanowień konferencji jałtańskiej. Na ich sytuację miało też wpływ sfałszowanie przez PPR wyborów do Sejmu Ustawodawczego w styczniu 1947 i w konsekwencji ostateczne uznanie w ten sposób przez mocarstwa anglosaskie narzuconej przez ZSRR władzy w Polsce. Po masowych ujawnieniach (76 774 osoby) w trakcie powojennej amnestii, w związku z załamaniem się oczekiwań na interwencję mocarstw, antykomunistyczne, niepodległościowe podziemie zbrojne liczyło po 1947 nie więcej niż dwa tysiące osób.
Warto podkreślić, że podobne antykomunistyczne ruchy oporu działały po wojnie także w innych krajach zniewolonych przez ZSRR – między innymi w republikach bałtyckich (tzw. „leśni bracia”) oraz na Ukrainie (UPA). Polskie podziemie należało jednak do najliczniejszych i najaktywniejszych w całej powojennej Europie.
Historyczny kontekst: nowy okupant (1944–1945)
Pod koniec II wojny światowej sytuacja Polski była tragicznie paradoksalna. Z jednej strony kraj został wyzwolony spod okupacji niemieckiej, z drugiej – znalazł się pod rosnącą dominacją ZSRR. W 1944 roku Armia Czerwona wkroczyła na terytorium Polski, realizując ofensywę na froncie wschodnim. W ślad za nią postępowały sowieckie struktury bezpieczeństwa (NKWD) oraz podporządkowane im polskie organy komunistyczne. Już w lipcu 1944 r. powstał marionetkowy Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego (PKWN) w Lublinie, który ogłosił się tymczasowym rządem, konkurencyjnym wobec polskiego rządu na uchodźstwie w Londynie. Na mocy porozumień wielkich mocarstw (konferencja jałtańska w lutym 1945 r.) Polska miała znaleźć się w strefie wpływów ZSRR. Oznaczało to, że mimo formalnego zakończenia wojny dla wielu polskich patriotów wolność nie nadeszła – zmienił się jedynie okupant i ideologia.
Armia Krajowa (AK) – największa organizacja podziemna w okupowanej Polsce – formalnie została rozwiązana 19 stycznia 1945 roku rozkazem gen. Leopolda Okulickiego „Niedźwiadka”. Decyzja ta wynikała z realiów politycznych: z jednej strony Sowieci traktowali AK jak wrogów, a jej ujawniających się żołnierzy często aresztowali lub likwidowali. Tragiczny los spotkał np. oddziały AK na Kresach Wschodnich: w Wilnie i Lwowie żołnierze AK najpierw wspólnie z Armią Czerwoną wyzwalali miasta w ramach akcji „Burza”, a zaraz potem – latem 1944 – zostali przez NKWD podstępnie rozbrojeni i wywiezieni w głąb ZSRR. Również wielu ujawniających się żołnierzy AK na centralnych ziemiach Polski było natychmiast zatrzymywanych. Słynnym przykładem była prowokacja na przełomie marca i kwietnia 1945 roku, gdy przywódcy polskiego podziemia – zaproszeni na rzekome rozmowy – zostali aresztowani i wywiezieni do Moskwy, gdzie w czerwcu 1945 odbył się pokazowy „proces szesnastu”. Tego rodzaju ciosy zadawane polskiej konspiracji potwierdzały, że władze sowieckie traktują niepodległościowe podziemie jako wroga.
Pomimo tych represji wielu żołnierzy AK i innych organizacji niepodległościowych nie zamierzało zaprzestać walki o suwerenność kraju. Jeszcze zanim rozwiązano AK, podjęto przygotowania do dalszej konspiracji. Powstała tajna struktura o kryptonimie „NIE” (Niepodległość), którą miał kierować gen. August Emil Fieldorf „Nil”. Organizacja NIE została utworzona w ostatnich miesiącach 1944 roku, by w razie pełnej okupacji sowieckiej kontynuować opór w głębokiej konspiracji cywilno-wojskowej. Niestety, jej działalność została częściowo sparaliżowana przez sowieckie aresztowania – m.in. objęły one gen. Fieldorfa i gen. Leopolda Okulickiego (ostatniego dowódcę AK). W rezultacie, 7 maja 1945 r., na kilka dni przed kapitulacją Niemiec w Europie, podjęto decyzję o rozwiązaniu organizacji NIE.
Powojenne organizacje niepodległościowe (1945–1946)
Pomimo formalnego rozwiązania AK i NIE, idea oporu nie zginęła. Już w maju 1945 r. powołano Delegaturę Sił Zbrojnych na Kraj (DSZ) – tymczasową organizację mającą skoordynować działania rozproszonych oddziałów w okresie przejściowym. DSZ istniała krótko (od maja do sierpnia 1945), ale utrzymała ciągłość dowodzenia nad częścią podziemia do czasu stworzenia trwalszych struktur.
We wrześniu 1945 r. powstało Zrzeszenie „Wolność i Niezawisłość” (WiN) – konspiracyjna organizacja polityczno-wojskowa, która przejęła znaczną część żołnierzy AK/DSZ. WiN nie zamierzał prowadzić otwartej walki zbrojnej na dużą skalę – stawiał raczej na informowanie społeczeństwa o prawdziwej sytuacji w kraju i przeciwdziałanie sowietyzacji metodami politycznymi. Mimo to, wielu członków WiN angażowało się pośrednio w akcje zbrojne w ramach samoobrony przed terrorem. WiN zorganizował cztery kolejne Zarządy Główne (kierownictwa), ale wszystkie zostały rozbite przez UB w kolejnych latach. Aresztowanie płk. Jana Rzepeckiego (I Zarządu) w 1945 r., a następnie kolejnych liderów (m.in. Jana Mazurkiewicza, płk. Jana Szczurka-Cergowskiego i ostatecznie płk. Łukasza Cieplińskiego – prezesa IV Zarządu WiN) doprowadziło do sparaliżowania działalności tej organizacji. Co więcej, bezpiece udało się zastosować podstęp – w 1948 r. stworzyła fałszywy V Zarząd WiN, by wyłapać ostatnich działaczy podziemia; wielu konspiratorów zaufało tej prowokacji i w efekcie wpadło w ręce UB.
Równolegle do struktur wywodzących się z AK, działały także inne ugrupowania niepodległościowe o rodowodzie narodowym. Narodowe Siły Zbrojne (NSZ) – formacja o endeckich korzeniach, która w czasie wojny częściowo współpracowała z AK, a częściowo działała niezależnie – kontynuowała walkę z nowym reżimem po 1945 roku. Z inicjatywy działaczy narodowych powstało w 1945 r. Narodowe Zjednoczenie Wojskowe (NZW), które skupiło wielu byłych żołnierzy NSZ oraz Narodowej Organizacji Wojskowej. Oddziały NZW były aktywne szczególnie na północno-wschodnich terenach kraju (Mazowsze, Podlasie, Białostocczyzna). Ich celem było przeciwstawienie się narzuconej władzy i obrona lokalnej ludności. Z kolei na południu Polski, na bazie b. AK Obwodu Łódź, utworzono Konspiracyjne Wojsko Polskie (KWP) pod dowództwem kpt. Stanisława Sojczyńskiego „Warszyca”. KWP wsławiło się m.in. brawurową akcją rozbicia więzienia w Radomsku w kwietniu 1946 r. i uwolnienia kilkudziesięciu więźniów politycznych. Niestety, Sojczyński i jego oficerowie zostali schwytani i rozstrzelani już w 1947 r.
Po lasach i wsiach całej Polski działały setki drobniejszych oddziałów partyzanckich – często samodzielnych lub luźno powiązanych z większymi organizacjami. Tworzyły się one żywiołowo tam, gdzie zagrożenie ze strony komunistycznego aparatu represji było szczególnie dotkliwe. Ich skład stanowili byli żołnierze AK, Batalionów Chłopskich, NSZ, a także osoby cywilne, które wcześniej może nie walczyły w podziemiu, ale doświadczyły represji nowych władz (np. wywózek na Sybir, grabieży mienia przez Sowietów, gwałtów ze strony funkcjonariuszy). Ci ludzie często nie mieli wyboru – musieli się ukrywać przed aresztowaniem, a skoro już żyli w konspiracji, sięgali po broń, by bronić siebie i lokalnych społeczności przed terrorem „władzy ludowej”.
Jednym z najsłynniejszych lokalnych dowódców partyzanckich był Józef Kuraś „Ogień” na Podhalu. Już w czasie wojny walczył on zarówno z Niemcami, jak i z kolaborującymi ze sowietami oddziałami słowackimi, a jego rodzina padła ofiarą represji okupanta. Po 1945 r. „Ogień” stanął na czele licznej grupy partyzanckiej działającej na terenie Podhala i Nowego Targu. Jego oddział przez pewien czas kontrolował de facto sytuację na Podhalu, skutecznie paraliżując działania komunistycznych władz w tym rejonie. W 1947 r., otoczony przez obławę UB, Kuraś popełnił samobójstwo, by nie wpaść żywym w ręce wroga. Postać „Ognia” do dziś budzi kontrowersje – zarzuca mu się udział w zabójstwach osób cywilnych różnych narodowości – jednak dla wielu górali pozostaje on bohaterem, który jako jeden z nielicznych przeciwstawił się komunistom na tak szeroką skalę.
Działalność i metody walki Żołnierzy Wyklętych
Żołnierze Wyklęci prowadzili różnorodne formy walki konspiracyjnej i partyzanckiej. Ich działania skupiały się na samoobronie miejscowej ludności oraz na atakowaniu struktur nowego reżimu. Do najczęstszych akcji należały:
- Ataki na posterunki Milicji Obywatelskiej i placówki UB: Oddziały podziemne często uderzały na małe placówki komunistycznej administracji w terenie, aby zdobyć broń, uwolnić aresztowanych lub ukarać szczególnie okrutnych funkcjonariuszy. Przykładowo, w nocy z 8 na 9 maja 1945 r. oddział AK rozbił więzienie w Rembertowie, uwalniając kilkuset więźniów politycznych aresztowanych przez NKWD. Podobnych akcji rozbicia więzień i posterunków MO/UB w latach 1945–1946 było wiele w różnych regionach kraju.
- Likwidacja agentów i informatorów: Podziemie starało się eliminować najgroźniejszych agentów komunistycznej bezpieki działających w terenie. Wyroki śmierci wydawano na konfidentów, którzy wydawali kryjówki lub zdradzali ukrywających się działaczy. Choć tego typu działania były brutalne, konspiratorzy traktowali je jako wymuszoną okolicznościami samoobronę przed wszechobecnym aparatem terroru.
- Bitwy i potyczki z grupami operacyjnymi KBW/NKWD: Zdarzały się większe starcia z obławami urządzanymi przez wojsko i bezpiekę. Jedną z największych bitew był bój w tzw. Lesie Stockim na Lubelszczyźnie 24 maja 1945 r., gdzie połączone siły AK-DSZ starły się z obławą NKWD i UB, zadając oddziałom komunistycznym ciężkie straty. Innym głośnym starciem była bitwa pod Kuryłówką (7 maja 1945), w której oddział Narodowej Organizacji Wojskowej dowodzony przez kpt. Kazimierza Wojciechowskiego „Sulima” rozbił grupę operacyjną NKWD, zabijając kilkudziesięciu jej funkcjonariuszy. Z kolei w rejonach Puszczy Augustowskiej latem 1945 r. doszło do bezprecedensowej akcji pacyfikacyjnej – obławy augustowskiej – przeprowadzonej przez NKWD i współpracujące z nimi oddziały LWP. W lipcu 1945 zatrzymano tam około 2000 osób podejrzewanych o sprzyjanie podziemiu; około 600 z nich zaginęło bez śladu (prawdopodobnie zostali rozstrzelani i pogrzebani w nieznanym miejscu przez Sowietów). Była to największa jednorazowa zbrodnia na działaczach podziemia niepodległościowego po wojnie, nazywana czasem „Małym Katyniem”.
- Ochrona ludności przed represjami: W wielu regionach oddziały partyzanckie starały się chronić mieszkańców wsi i miasteczek przed nadużyciami nowej władzy – np. przed rabunkami, gwałtami czy wywózkami. W powojennym chaosie pojawiały się grupy szabrowników lub przebierańców podszywających się pod milicję – partyzanci niekiedy interweniowali, by zaprowadzić porządek i obronić bezbronnych.
- Propaganda i informowanie społeczeństwa: Konspiracja wydawała także podziemną prasę, ulotki i odezwy, które miały przełamywać monopol informacyjny komunistów. Do głośnych akcji należało np. rozwieszanie plakatów z hasłami antyreżimowymi czy malowanie na murach napisów wzywających Sowietów do opuszczenia Polski. WiN i inne organizacje publikowały też listy otwarte (np. słynny List do generała Świerczewskiego autorstwa WiN w 1946 r., w którym punktowano fałszerstwa wyborcze i zbrodnie UB) oraz próbowały informować zachodnią opinię publiczną o sytuacji w Polsce.
Na co dzień życie Żołnierzy Wyklętych było pełne wyrzeczeń i niebezpieczeństw. Większość z nich zmuszona była ukrywać się w lasach lub odległych koloniach wiejskich, mieszkając w prowizorycznych bunkrach ziemnych, stodołach czy leśnych obozowiskach. Doskwierały im braki zaopatrzenia – często głód, zimno w czasie surowych zim oraz ciągły brak amunicji i lekarstw. Opierali się na wsparciu ludności cywilnej: zaufani gospodarze dostarczali żywność, udzielali schronienia, przekazywali informacje o ruchach UB i wojska. Pomoc takich osób była dla partyzantów bezcenna, choć za jej udzielanie groziły ze strony władz surowe represje (łącznie z karą śmierci). Mimo trudnych warunków, żołnierze starali się utrzymywać wojskową dyscyplinę – organizowali alarmy, szkolenia, a nawet nabożeństwa polowe. Morale podtrzymywała wiara w słuszność sprawy i nadzieja, że sytuacja polityczna się odmieni. Przez pierwsze powojenne lata wielu konspiratorów liczyło, że wybuchnie konflikt między Zachodem a ZSRR (tzw. III wojna światowa) i wówczas walka o wolną Polskę nie pójdzie na marne. Z czasem te nadzieje gasły, ale na ich miejsce pojawiała się determinacja, by trwać do końca w wierności ideałom, nawet w obliczu przeważających sił wroga.
Amnestie i rozbicie podziemia (1947–1948)
Władza komunistyczna, chcąc raz na zawsze zlikwidować zbrojny opór, sięgnęła zarówno po brutalne represje, jak i po obietnice łagodnego traktowania. Już w 1945 r. ogłoszono pierwszą amnestię dla osób ujawniających się z podziemia – skorzystało z niej ponad 30 tysięcy ludzi, z których wielu później i tak trafiło do więzień. Decydującym ciosem dla podziemia okazały się jednak wydarzenia lat 1947–1948.
19 stycznia 1947 roku odbyły się tzw. wybory do Sejmu Ustawodawczego – w rzeczywistości w pełni sfałszowane przez komunistów, co przypieczętowało ich ostateczne przejęcie władzy w Polsce. Tuż po tych „wyborach”, nowo ukonstytuowany sejm ogłosił w lutym 1947 r. amnestię, dając podziemiu kilka tygodni na złożenie broni i ujawnienie się. Była to przemyślana taktyka – wielu zmęczonych kilkuletnią walką partyzantów, pozbawionych nadziei na zmianę sytuacji, postanowiło z niej skorzystać, licząc na ocalenie życia i powrót do normalności. Według danych ujawniło się wówczas aż około 76 000 osób (w tym około 50 000 ujawniło posiadaną broń). Większość z nich stanowili już nieaktywni od dawna członkowie podziemia lub osoby luźno z nim związane, ale byli też czynni dowódcy i żołnierze leśni.
Niestety, amnestia 1947 roku okazała się w dużej mierze podstępem. Ujawnieni konspiratorzy zostali zarejestrowani przez UB, co w praktyce oznaczało ścisłą inwigilację. Wiele osób wkrótce ponownie aresztowano pod błahymi zarzutami, skazywano na więzienie lub przymusowo wcielano do wojska (m.in. do specjalnych batalionów pracy). Amnestia posłużyła też bezpiece do rozpracowania struktur, które jeszcze trwały w konspiracji – złamano w ten sposób wiele niedobitków, zdobyto informacje o kryjówkach i kontaktach.
W wyniku amnestii i intensywnych działań operacyjnych UB/KBW po 1947 roku zbrojny opór znacząco osłabł. W polskich lasach pozostało już tylko kilkanaście większych oddziałów i garstki ukrywających się pojedynczych żołnierzy. Po klęsce WiN (aresztowanie IV Zarządu z Łukaszem Cieplińskim na czele w końcu 1947 r.) oraz likwidacji wielu lokalnych grup, antykomunistyczne podziemie przestało stanowić realne zagrożenie dla reżimu w sensie militarnym. Od tego momentu działalność ostatnich Wyklętych była raczej rozpaczliwą walką o przetrwanie i honor niż próbą zmiany sytuacji politycznej w kraju.
Ostatni z Wyklętych (1948–1963)
Pomimo niemal całkowitego rozbicia struktur konspiracyjnych, pojedynczy niezłomni żołnierze trwali w ukryciu jeszcze przez wiele lat po wojnie. W różnych rejonach kraju do początku lat 50. dochodziło nadal do incydentalnych potyczek. Przykładowo, na Białostocczyźnie do 1952 r. działał oddział Stanisława Grabowskiego „Wiarusa”, a do 1953 r. walczyła grupa kpt. Zdzisława Brońskiego „Uskoka” na Lubelszczyźnie (zginął on wprawdzie w otoczonym bunkrze już w 1949 r., ale kilku jego żołnierzy kontynuowało opór jeszcze parę lat). W marcu 1957 roku – a więc już po odwilży październikowej – zginął w obławie ostatni aktywny partyzant z okolic Białegostoku, Stanisław Marchewka „Ryba”.
Najdłużej ukrywającym się żołnierzem podziemia był Józef Franczak „Lalek”, były żandarm AK. Przez ponad 18 lat po wojnie żył w konspiracji na Lubelszczyźnie, wspierany przez zaufanych gospodarzy. Został otoczony i zastrzelony przez grupę operacyjną SB i ZOMO dopiero 21 października 1963 roku we wsi Majdan Kozic Górnych. Data śmierci „Lalka” symbolicznie zamyka epokę Żołnierzy Wyklętych w Polsce.
Lata 50. i 60. to schyłek indywidualnego oporu. Ci, którzy nie zginęli, próbowali wtopić się w społeczeństwo, zmieniając tożsamość lub uciekając w odległe rejony kraju. Wielu spędziło długie lata w więzieniach – niektórych zwolniono po amnestii 1956 roku, inni wyszli na wolność dopiero w latach 60., a nawet 70. (po odsiedzeniu pełnych wyroków). Trauma tamtych prześladowań naznaczyła całe ich życie, a pamięć o poległych towarzyszach pozostała żywa w wąskim gronie bliskich, choć oficjalnie wciąż skazywana była na milczenie.
Represje komunistyczne i propagandowy obraz „bandyty”
Walka komunistycznego aparatu bezpieczeństwa z podziemiem nie ograniczała się do pola bitwy w terenie. Równie okrutnie wyglądała za kulisami – w aresztach śledczych, salach sądowych oraz w mediach kontrolowanych przez PZPR. Żołnierze Wyklęci, gdy wpadli w ręce UB lub NKWD, doświadczali bestialskich tortur podczas przesłuchań. Śledczy dążyli do wymuszenia zeznań obciążających nie tylko samych zatrzymanych, ale też ich towarzyszy broni i osoby wspierające konspirację. Raporty UB i sprawozdania NKWD chwaliły się rozbijaniem „band” i likwidacją „reakcyjnego podziemia”.
Setki ujętych żołnierzy podziemia stanęły przed sądami wojskowymi i specjalnymi trybunałami. Procesy odbywały się często przy drzwiach zamkniętych, a wyroki zapadały na podstawie sfabrykowanych dowodów i zeznań wymuszonych biciem. Kary śmierci orzekano za samo przynależenie do nielegalnej organizacji czy posiadanie broni. Szacuje się, że co najmniej 5 tysięcy osób zostało skazanych na śmierć przez sądy komunistyczne w latach 1944–1956 za działalność niepodległościową. Egzekucje odbywały się w więzieniach poprzez rozstrzelanie lub powieszenie, a ciała ofiar potajemnie grzebano w nieoznaczonych miejscach (jak słynna kwatera „Ł” na cmentarzu Powązkowskim w Warszawie, zwana „Łączką”, gdzie w bezimiennych dołach pochowano m.in. „Łupaszkę”, „Zaporę” czy „Inkę”).
Dla tych, którym oszczędzono kary śmierci, przewidziano wyroki długoletniego więzienia. Wielu Żołnierzy Wyklętych zmarło za kratami na skutek tortur, chorób czy głodu – warunki w komunistycznych więzieniach były skrajnie ciężkie, a osadzonych traktowano z szczególnym okrucieństwem jako „zdrajców”. Rodzinom „bandytów” odmawiano informacji o losie bliskich, a bliscy byli nierzadko wyrzucani z pracy, degradowani i szykanowani. Dzieci osób skazanych miały ograniczone możliwości kształcenia i kariery – piętno „wroga ludu” ciążyło na rodzinach przez pokolenia.
Równolegle prowadzono intensywną propagandę, mającą na zawsze zohydzić społeczeństwu pamięć o powstańcach antykomunistycznych. W prasie, filmie i literaturze okresu PRL utrwalano wizerunek „wrogów Polski Ludowej” – przedstawiano ich jako rabusiów, faszystów współpracujących z Niemcami, zwyrodnialców mordujących niewinnych sąsiadów. Każde działanie podziemia pokazywano w najgorszym świetle, przemilczając jednocześnie własne zbrodnie. Taki wypaczony obraz utrzymał się przez dziesięciolecia – dla pokolenia wychowanego w PRL nazwy oddziałów WiN czy NSZ kojarzyły się wyłącznie z bandytyzmem i zdradą. Dopiero po październiku 1956 roku, w okresie odwilży gomułkowskiej, wielu skazanych na długoletnie więzienie Żołnierzy Wyklętych odzyskało wolność na mocy amnestii – choć nie oznaczało to ich pełnej rehabilitacji.
Najbardziej znani Żołnierze Wyklęci – sylwetki bohaterów
W szeregi powojennego podziemia niepodległościowego zaangażowane były tysiące ludzi. Wielu z nich pozostało bezimiennymi żołnierzami skrycie pochowanymi w leśnych mogiłach, ale niektórzy stali się symbolami walki o wolność. Poniżej przedstawiamy krótkie historie kilku najsłynniejszych Żołnierzy Wyklętych:
Witold Pilecki (ps. „Witold”)
Rotmistrz Witold Pilecki to postać wyjątkowa – bohater dwóch konspiracji. W czasie wojny wsławił się jako ochotnik do Auschwitz (gdzie stworzył tajny ruch oporu i informował świat o Holokauście). Po ucieczce z obozu walczył w Powstaniu Warszawskim. Niepodległościowy zapał kazał mu po 1945 r. kontynuować służbę – prowadził działalność wywiadowczą na rzecz 2. Korpusu gen. Andersa, zbierając informacje o sytuacji w okupowanej przez komunistów Polsce. Aresztowany przez UB w 1947 r., został fałszywie oskarżony o szpiegostwo i skazany na śmierć. Stracono go w mokotowskim więzieniu 25 maja 1948 r. Przez lata PRL jego imię było wymazane z historii, ale dziś uważany jest za jednego z najodważniejszych ludzi swojego czasu.
Gen. August Emil Fieldorf „Nil”
August Emil Fieldorf „Nil” był doświadczonym oficerem Wojska Polskiego i Armii Krajowej. W czasie okupacji dowodził Kedywem (Kierownictwem Dywersji AK), organizując dziesiątki akcji bojowych przeciw Niemcom. Pod koniec wojny otrzymał misję tworzenia organizacji NIE, mającej przygotować opór przeciw Sowietom. Zdradzony przez przypadek, został aresztowany przez NKWD w 1945 r. i zesłany w głąb ZSRR. Po powrocie do Polski w 1947 r. próbował żyć incognito, lecz w 1950 r. bezpieka ponownie go ujęła. W sfingowanym procesie oskarżono go o „wydawanie rozkazów likwidacji partyzantów sowieckich”, a nawet o współpracę z gestapo – czysty absurd wobec życiorysu generała. Skazany na karę śmierci, został powieszony w więzieniu mokotowskim w lutym 1953 roku. Jego ciała komuniści nigdy nie wydali rodzinie – miejsce pochówku Fieldorfa przez dziesięciolecia pozostawało nieznane (prawdopodobnie został pogrzebany w którejś z anonimowych mogił na warszawskiej „Łączce”).
Hieronim Dekutowski „Zapora”
Porucznik Hieronim Dekutowski „Zapora” był legendarnym dowódcą oddziałów AK na Lubelszczyźnie. Jako cichociemny (specjalnie przeszkolony żołnierz zrzucany do okupowanej Polski) brał udział w wielu akcjach przeciw Niemcom. Po wkroczeniu Armii Czerwonej od razu stanął do walki z nowym okupantem. Jego zgrupowanie należało do najaktywniejszych w południowo-wschodniej Polsce – przeprowadziło dziesiątki akcji zbrojnych przeciw UB, NKWD i KBW. „Zapora” słynął z brawury i skuteczności, ale też z dbałości o dyscyplinę wśród podwładnych (zakazywał m.in. spożywania alkoholu podczas akcji). W 1947 r., wobec beznadziejnej sytuacji, próbował przedostać się na Zachód, jednak podczas próby ucieczki został zatrzymany przez UB. Po okrutnym śledztwie skazano go na śmierć. 7 marca 1949 r. stracono go wraz z sześcioma jego podkomendnymi. Przez dziesiątki lat miejsce ich pochówku było nieznane – dopiero w 2017 r. IPN potwierdził identyfikację szczątków „Zapory” na „Łączce”.
Danuta Siedzikówna „Inka”
Danuta Siedzikówna „Inka” to symboliczna postać młodego pokolenia w podziemiu. Podczas wojny jako nastolatka była sanitariuszką AK. Po wojnie, osierocona (ojca zamordowali Sowieci, matkę gestapo), kontynuowała działalność w szeregach 5. Wileńskiej Brygady AK dowodzonej przez mjr. „Łupaszkę”. W 1946 r. została ujęta przez UB, gdy niosła pomoc medyczną rannym z oddziału. Miała zaledwie 17 lat. Mimo młodego wieku i brutalnych przesłuchań „Inka” nie zdradziła swoich towarzyszy. Komunistyczny sąd skazał ją na śmierć. Przed egzekucją, w grypsie przemyconym z celi, przekazała rodzinie słowa: „Powiedzcie babci, że zachowałam się jak trzeba”. Została rozstrzelana 28 sierpnia 1946 roku w więzieniu w Gdańsku. Jej niezłomna postawa do dziś porusza serca Polaków i stała się symbolem patriotyzmu młodzieży.
Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”
Major Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka” był jednym z najsłynniejszych dowódców partyzanckich zarówno podczas wojny, jak i po jej zakończeniu. Dowodził 5. Wileńską Brygadą AK, która w 1944 r. walczyła z Niemcami oraz broniła polskiej ludności na Wileńszczyźnie przed atakami ze strony nacjonalistów litewskich i oddziałów sowieckich. Po ponownym wejściu Armii Czerwonej „Łupaszka” odmówił złożenia broni. Z częścią żołnierzy przedostał się do centralnej Polski i w latach 1945–1946 odtworzył 5. Brygadę na Pomorzu. Oddziały te wykonywały brawurowe akcje, m.in. rozbijając posterunki MO, uwalniając więźniów czy likwidując funkcjonariuszy UB. Szendzielarz stał się celem numer jeden bezpieki. Ujęto go w 1948 roku. Po długim śledztwie został skazany na śmierć i stracony 8 lutego 1951 r. w więzieniu mokotowskim. Przez dekady PRL oczerniano go jako „krwawego bandytę”. Dziś przywrócono mu należną cześć – w 2016 r. odbył się jego uroczysty państwowy pogrzeb, po tym gdy zidentyfikowano jego szczątki na „Łączce”.
Łukasz Ciepliński „Pług”
Pułkownik Łukasz Ciepliński „Pług” był oficerem Wojska Polskiego, który w czasie wojny walczył w kampanii 1939, a następnie w konspiracji ZWZ-AK. W 1945 r. nie złożył broni i zaangażował się w Zrzeszenie WiN – ostatecznie został prezesem IV Zarządu Głównego WiN po aresztowaniach poprzednich przywódców. Starał się kierować działalnością podziemia w najtrudniejszym okresie, gdy nadzieje malały. Został schwytany przez UB w listopadzie 1947 r. w wyniku prowokacji (fikcyjnego V Zarządu WiN). Ciepliński przeszedł okrutne tortury, ale w więzieniu zachował niezłomność. Napisał słynne grypsy do żony i małego synka, w których przekazał testament ideowy Żołnierzy Wyklętych. 1 marca 1951 roku, wraz z sześcioma kolegami z WiN, został rozstrzelany w więzieniu na Mokotowie. Data tej egzekucji – 1 marca – nieprzypadkowo została wybrana dekady później na dzień oficjalnego upamiętnienia Żołnierzy Wyklętych.
Józef Franczak „Lalek”
Plutonowy Józef Franczak „Lalek” to ostatni poległy Żołnierz Wyklęty, który stał się symbolem wytrwałości oporu. W czasie wojny służył w żandarmerii AK. Po 1945 r. przez pewien czas działał w oddziale Zdzisława Brońskiego „Uskoka”, później ukrywał się samotnie, utrzymując kontakt z siatką zaufanych osób. Był nieustannie poszukiwany przez SB, która nie chciała dopuścić, by ocalał jakikolwiek żywy „bandyta” – żywa legenda. Przez 18 lat wymykał się obławom, zmieniając kryjówki. Dopiero jesienią 1963 r. bezpiece udało się wytropić go w gospodarstwie na Lubelszczyźnie. 21 października 1963 otoczono zabudowania, a „Lalek” zginął w strzelaninie (według relacji ostatnią kulę zachował dla siebie, by nie oddać się żywym w ręce wroga). Jego pogrzeb odbył się potajemnie, a rodzina przez lata była szykanowana. Postać Franczaka przypomina, jak długo tlił się duch oporu i jak bezwzględnie system tępił nawet pojedynczych nieugiętych żołnierzy.
Kazimierz Kamieński „Huzar”
Podporucznik Kazimierz Kamieński „Huzar” należał do najdłużej walczących dowódców podziemia na północno-wschodnim Mazowszu i Białostocczyźnie. W czasie wojny był żołnierzem AK, a po 1945 r. stanął na czele oddziałów NZW na Podlasiu. Przez siedem lat skutecznie unikał obław, kontynuując akcje zbrojne. Dopiero w 1952 r., wyczerpany ciągłym ukrywaniem się, podjął negocjacje z UB – w zamian za obietnicę amnestii złożył broń. Władze jednak złamały dane słowo: „Huzara” aresztowano, a po pokazowym procesie stracono 11 października 1953 r. w białostockim więzieniu. Była to jedna z ostatnich egzekucji dowódcy podziemia; szczątki „Huzara” odnaleziono dopiero w 2016 roku podczas prac poszukiwawczych IPN.
Kalendarium podziemia niepodległościowego (1944–1963)
- lipiec 1944 – powstanie Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego (PKWN) w Lublinie; początek instalowania władzy komunistycznej w wyzwalanej spod Niemców Polsce.
- 1 sierpnia 1944 – wybuch Powstania Warszawskiego; po jego upadku (2 października 1944) Armia Czerwona wstrzymuje ofensywę na linii Wisły.
- styczeń 1945 – ofensywa Armii Czerwonej i przejęcie kontroli ZSRR nad terytorium Polski. 19 stycznia 1945 gen. Leopold Okulicki wydaje rozkaz rozwiązania Armii Krajowej.
- marzec 1945 – NKWD aresztuje przywódców Polskiego Państwa Podziemnego (m.in. gen. Okulickiego i delegata rządu Jankowskiego); w czerwcu w Moskwie zapadają wyroki w tzw. procesie szesnastu.
- maj 1945 – koniec II wojny światowej w Europie (8 maja). Rozwiązanie organizacji NIE i utworzenie Delegatury Sił Zbrojnych na Kraj. Pierwsze powojenne starcia zbrojne z Sowietami: oddziały podziemia odnoszą zwycięstwa w bitwie pod Kuryłówką (7 maja) i pod Lasem Stockim (24 maja).
- lipiec 1945 – tzw. obława augustowska (12–19 lipca): siły NKWD i LWP przeczesują Augustowszczyznę, zatrzymując ok. 2000 osób; około 600 zatrzymanych zostaje potajemnie zamordowanych (największa zbrodnia na polskim podziemiu po wojnie).
- sierpień 1945 – rozwiązanie Delegatury Sił Zbrojnych; 2 września 1945 utworzenie Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” (WiN). 21 sierpnia 1945 ogłoszenie pierwszej powojennej amnestii – ujawnia się ok. 30 tys. osób.
- czerwiec 1946 – referendum ludowe (3 x TAK) sfałszowane przez komunistów; oddziały podziemia wzywają do bojkotu głosowania.
- sierpień 1946 – fala represji po rozbiciu IV Zarządu WiN; 28 sierpnia wykonanie wyroków śmierci m.in. na Danucie Siedzikównie „Ince” i Feliksie Selmanowiczu „Zagończyku”.
- styczeń 1947 – sfałszowane wybory do Sejmu (19 stycznia); umocnienie władzy PPR. 22 lutego 1947 ogłoszona zostaje druga amnestia – do kwietnia ujawnia się ok. 76 tys. osób.
- wrzesień 1947 – aresztowanie ppłk. Łukasza Cieplińskiego, prezesa IV Zarządu WiN; rozbicie centralnego kierownictwa podziemia niepodległościowego.
- 1948–1950 – likwidacja ostatnich większych oddziałów leśnych. 1948 – bezpieka stosuje prowokację z fikcyjnym V Zarządem WiN; 1949 – skazanie na śmierć i egzekucje m.in. mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory” (7 marca) i innych dowódców.
- 1 marca 1951 – wykonanie wyroków śmierci na siedmiu członkach IV Zarządu WiN (kierownictwo Łukasza Cieplińskiego) w więzieniu mokotowskim w Warszawie.
- 1952–1953 – ostatnie procesy i egzekucje. W listopadzie 1952 skazanie gen. Fieldorfa „Nila” (wykonanie wyroku 24 lutego 1953).
- październik 1956 – zmiana polityczna (tzw. odwilż); amnestia i zwolnienie większości więźniów politycznych z okresu stalinowskiego. Większość pozostałych przy życiu Żołnierzy Wyklętych wychodzi na wolność.
- 21 października 1963 – w obławie SB zginął Józef Franczak „Lalek”, uznawany za ostatniego ukrywającego się żołnierza podziemia antykomunistycznego.
Pamięć o Żołnierzach Wyklętych po 1989 roku
Upadek komunizmu w 1989 roku otworzył drogę do odkłamania historii i oddania należnej czci bohaterom podziemia antykomunistycznego. Stopniowo zaczęto przywracać pamięć o Żołnierzach Wyklętych – początkowo nieśmiało, bo w pierwszych latach III RP temat ten bywał traktowany z rezerwą. Jednak dzięki pracy historyków (zwłaszcza z Instytutu Pamięci Narodowej) oraz zaangażowaniu środowisk kombatanckich i rodzin, prawda o powojennym podziemiu przebiła się do świadomości społecznej.
W latach 90. i 2000. unieważniono setki wyroków stalinowskich sądów – Żołnierze Wyklęci doczekali się sądowej rehabilitacji, choć często już pośmiertnie. Odbywały się także uroczyste pochówki odnalezionych szczątków. Głośnym wydarzeniem stały się prace ekshumacyjne na warszawskiej „Łączce” na Powązkach, gdzie odkryto i zidentyfikowano szczątki wielu wybitnych postaci podziemia (m.in. Fieldorfa „Nila”, „Łupaszki”, „Zapory”, „Inki”, „Zagończyka”). Każda identyfikacja była małym triumfem pamięci nad komunistycznym planem wyrzucenia tych ludzi na śmietnik historii. Mimo tych sukcesów, wciąż nie znamy miejsc pochówku wielu bohaterów – badacze z Instytutu Pamięci Narodowej (IPN) nadal prowadzą prace poszukiwawcze i identyfikacyjne (m.in. na powązkowskiej „Łączce” i w innych miejscach kaźni) w celu przywrócenia imion wszystkim ofiarom komunistycznego terroru.
W kulturze i edukacji nastąpiła istotna zmiana narracji. Powstały liczne książki, artykuły, wspomnienia, filmy dokumentalne i fabularne o Żołnierzach Wyklętych (np. film „Historia Roja” czy „Wyklęty”). Bohaterowie podziemia stali się patronami ulic, szkół i drużyn harcerskich. Coraz więcej osób – zwłaszcza młodych – zaczęło interesować się ich losami, nosić koszulki z wizerunkami „Inki” czy „Łupaszki”, uczestniczyć w biegach „Tropem Wilczym” ku ich czci. Dla młodego pokolenia Wyklęci stali się uosobieniem hasła „Bóg, Honor, Ojczyzna” i niezłomności charakteru.
Kulminacją tych oddolnych inicjatyw stało się ustanowienie w 2011 roku oficjalnego święta państwowego: Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych, obchodzonego co roku 1 marca. Idea ustanowienia takiego święta wyszła od prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz ówczesnego prezesa IPN Janusza Kurtyki – obaj intensywnie propagowali upamiętnienie podziemia. Niestety, zarówno prezydent Kaczyński, jak i prezes Kurtyka zginęli tragicznie w katastrofie smoleńskiej w kwietniu 2010 roku, nie doczekawszy finalizacji projektu. Ich następcy doprowadzili jednak sprawę do końca – Sejm uchwalił ustawę jednogłośnie, a pierwsze obchody państwowe Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” odbyły się 1 marca 2011.
Od tamtej pory 1 marca w całej Polsce odbywają się uroczystości: msze, apele pamięci, marsze i biegi patriotyczne, koncerty, wykłady historyczne. To czas, gdy wspomina się tych, którzy oddali życie za wolną Polskę, często w zupełnym osamotnieniu.
Współcześnie Żołnierze Wyklęci zajmują ważne miejsce w panteonie polskich bohaterów narodowych. Dla wielu Polaków są wzorem patriotyzmu, odwagi i niezłomności. Ich losy przypominają, że wolność nie przyszła do Polski wraz z końcem II wojny światowej – trzeba ją było wywalczyć ponownie i okupić krwią tysięcy żołnierzy drugiej konspiracji. Temat Żołnierzy Wyklętych bywa jednak przedmiotem dyskusji. Niektórzy historycy i publicyści zwracają uwagę na ciemniejsze karty niektórych oddziałów (jak przypadki zbrodni na cywilach), podczas gdy inni podkreślają, że były to odosobnione incydenty niewpływające na ogólny obraz antykomunistycznego powstania. Niemniej polska polityka historyczna w ostatnich dekadach koncentruje się na honorowaniu i przypominaniu dokonań tych bohaterów. Żołnierze Wyklęci zapisali się na trwałe na kartach historii jako obrońcy niepodległości, którzy w obliczu zniewolenia nie stracili wiary w wolną Polskę. Ich pamięć żyje w sercach kolejnych pokoleń Polaków, a świadectwo ich życia stanowi ważną lekcję miłości do Ojczyzny i wolności.